Nasza strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, zgodnie z Polityką Ochrony Danych.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies oraz ich usuwania w swojej przeglądarce.
X
Strona główna
Szukaj produktów Najnowsze produkty Nasze promocje Logowanie Rejestracja
Galeria artysty: BEAta Pflanz
BEAta Pflanz

BEAta Pflanz - artystka interdyscyplinarna, sztuki wizualne. Maluje, rysuje, tworzy instalacje oraz happeningi. Maluje wielkie i mniejsze murale. Pracuje z innymi artystami tu i w innych miejscach świata. Ciągle w ruchu, nie daje się ujarzmić, zamknąć w ograniczające ją ramki. Od 2009 roku Mieszka W Swoim Obrazie - odkąd zamienila zewnętrze swego domu w 400 m2 obraz. W tym roku pokazała swoje prace juz w Lizbonie, Barcelonie, Madrycie i Berlinie. W najbliższym czasie: w Warszawie i Poznaniu, a na jesień dwukrotnie w USA (w październiku na Manhattanie w Nowym Jorku).

OPINIE O ARTYŚCIE (0)  •   MOJA GALERIA Wystawiamy rachunki.

 
Mój blog

2014-05-27 - W mojej pracowni

Ciemno już


Ciemno już, cisza za oknem. Prawie. Czasem przejedzie ciężarówka spiesząc dokądś po nocy, z głuchym łomotem podskakującej na wyłomach drogi przyczepy.
Poza tym cisza – z wyjątkiem niemrawo szemrzącego radia, plusku wody w strumyczku, dźwięku pędzla prowadzonego po płótnie, ale to tak dla mnie brzmi, jak rytm krwi pulsujący mi w skroniach… Gwizd pociągu daleko…
Mgła listopadową wilgocią dopadła wszystko wokół. Nawet wiatr gdzieś uwiązł w resztkach opadających liści. Cisza, z delikatnym aromatem ognisk i zapachem wielokolorowego dywanu ścielącego się u stóp drzew i krzewów, sprawia, że czuję się jak wyjęta z otaczającej mnie rzeczywistości.
Nie czas na telefony, dzwoniących do drzwi listonoszy, posiłki, zakupy, spotkania. Teraz dopiero jestem w stanie skoncentrować się na pracy nad kolejnym rysunkiem, obrazem, pomysłem. Teraz słowa same mi wyskakują z klawiatury. Chcą być utrwalone, zapisane. W rogu pracowni uśmiecha się do mnie niedokończony jeszcze obraz i pisząc, od czasu do czasu zerkam w jego stronę. Uśmiecham się, bo pomarańcze gonią żółcie i grają w berka
z niebieskim. Matka czerwieni magenta ma nad nimi pieczę i spina wszystko w całość. I właśnie to sprawia, że uśmiecham się do tej energii bijącej z obrazu.
Szyby nadstawiają policzki na chłodne krople, które gonią się nawzajem -niespiesznie. Wystukują rytm. Pies leniwie przeciąga łapy przez sen, drugi obok coś mruczy.
Światło pracowni czeka na kolor, który rozświetli. Trzeba będzie wreszcie wstać, zostawić litery i dokończyć obraz.



BEA 22.11.2010


Komentarze (0)   •   Napisz komentarz »