Nasza strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, zgodnie z Polityką Ochrony Danych.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies oraz ich usuwania w swojej przeglądarce.
X
Strona główna
Szukaj produktów Najnowsze produkty Nasze promocje Logowanie Rejestracja
Galeria artysty: Olga Prokop-Miśniakiewicz
Olga Prokop-Miśniakiewicz

Gdy jako dziecko odwiedzałam z klasą Muzeum Narodowe czy przeglądałam jeden z trzech albumów z malarstwem jakie były w domu (Rembrandt, Kossak, Dürer), zawsze towarzyszyło mi irracjonalne przekonanie, że przecież ja też tak umiem. I na tym właściwie się kończyło moje zainteresowanie sztuką. Owszem, rysowałam i to dużo, i wszędzie, i zamiast odrabiać lekcje, i zamiast czytać i właściwie w każdej wolnej chwili. Był Zorro przeskakujący mur, smoki ziejące ogniem, królewny na koniu i takie tam. No ale wszystkie dzieci rysują, prawda? Ktoś powiedział, że mam talent i zostałam zapisana na plastykę do Pałacu Kultury i Nauki. A tam już na trzecich zajęciach zbesztano mnie za wszystko: kolory, kompozycję i w ogóle kto to widział, żeby tak rysować. No to na następne zajęcia już nie poszłam. Cały czas jednak rysowałam. Odziedziczyłam nawet po pewnym malarzu sztalugę, farby, paletę i podjęłam pierwsze próby malarskie, i właściwie było oczywiste, że pójdę kiedyś na ASP. Tymczasem życie miało dla mnie inny scenariusz. Najpierw wyjazd z Polski na trzy lata i matura w egzotycznej Libii, powrót do kraju i egzamin na medycynę, potem studia architektoniczne na PW, mąż, dzieci, firma. Samo życie. No i tak dojrzewałam przez kolejne dziesięciolecia. A potem to już było jak lot na Marsa albo dalej. Szybko i zachłannie. Uświadomiłam też sobie, że jednak nieprawdziwe było moje przekonanie, że umiem malować tak jak ten czy tamten artysta. Zresztą wcale nie chcę malować jak oni – chcę znaleźć swój własny język i tworzyć swoją własną sztukę. O inspiracjach i fascynacjach niech mówią moje obrazy, rzeźby, artykuły i opowiadania. Zapraszam.

OPINIE O ARTYŚCIE (0)  •   MOJA GALERIA Wystawiamy rachunki.

 
Mój blog