Z półmroku wyłania się dziecko o wielkich, hipnotyzujących oczach, w których odbija się kruchość i niepokój świata. Stożkowa czapka i sztywna kryza przywołują skojarzenia z dawnymi portretami, jakby postać została przeniesiona z innej epoki — zawieszona między bajką a wspomnieniem.
W ramionach trzyma zużytego misia, wiernego strażnika dziecięcych lęków i snów. Szorstka faktura pluszu kontrastuje z delikatnością dłoni, które obejmują go z czułością i potrzebą bezpieczeństwa. Ciepłe czerwienie ubrania pulsują pod warstwą półmroku, nadając scenie emocjonalną temperaturę.
To portret samotności, ale nie pustej — raczej tej cichej, w której rodzi się wyobraźnia i potrzeba bliskości. Spojrzenie dziecka nie pyta. Ono pamięta.


