Zimowa droga przecina wieś jak jasna wstęga ciszy. Koń, parujący w mroźnym powietrzu, ciągnie pług, a za nim człowiek – mały wobec krajobrazu, lecz z nim zespolony. Śnieg skrzypi pod kopytami, drzewa stoją w białym skupieniu, a domy w tle patrzą spokojnie, jakby znały ten rytuał od pokoleń. To obraz pracy wpisanej w porządek natury, surowej i pięknej.


